piątek, 31 maja 2013

zabili mi postać

Zabili mi ulubioną postać w książce i jestem z tego powodu zły. Co on im zawinił? Dało się to rozwiązać inaczej przecież, zresztą chyba zawsze da się wszystko rozwiązać inaczej. Jak ktoś ma pecha, to i w dupie palec złamie.

środa, 29 maja 2013

miłość

Henryk Kwiatek chciał pożyczyć pieniądze od faceta ze świętego obrazu, na co ten mu odrzekł "Miłość!", dlatego wklejam zdjęcie mnie jak leję przy drodze gdzieś na Słowacji.


wtorek, 28 maja 2013

it's a cruel, cruel world

Nie mam jakoś serca do dnia dzisiejszego, jest po prostu kiepsko, chce mi się spać. Natomiast Monika mnie uświadomiła, że jak ktoś ma rzęsę na ryju, to trzeba mu powiedzieć, żeby się pacnął w papę i pomyślał życzenie. Magda puściła wczoraj mamie Love Forever Słonia do kanapek z szynką, dosyć to było zabawne. Przyszedł mi w końcu Soul Calibur 5, będziemy ciąć mieczykami i tłuc kijami.

Ale nie to jest ważne, co jest ważne. Ważne jest to, że koncepcja, którą sobie gdzieś tam w głowie szlifuję, zaczyna nabierać coraz to wyraźniejszych kształtów. Cały problem w tym, że szczęśliwi poeci kłamią.

poniedziałek, 27 maja 2013

Bitch is back again

Łykend w Krakowie zrealizowany na, powiedzmy, 4. Był marsz pro life i biegacz wbiegający do recepcji AQQ z pawiem w drodze. Było półtorej godziny szukania Alchemii. Były rozprawy o analu jakichś dziewczyn w Spokoju i przypomnienie sobie dobrego kawałka. Wiesiek rekonstruuje swoje ego, czy tam id, idzie mu relatywnie nieźle, chociaż powoli. Ale będzie dobrze.

Był też koncert Marzeny Ciuły, dosyć zresztą zajebisty, aranż Nick'a Cave'a mnie rozmontował na części, a później złożył na nowo, przestawiając niektóre elementy. Ukłony również doskonałe.

Z bólem nóg i makdonaldem w żołądkach przyszło nam wrócić do smutnej codzienności, która w sumie nie jest wcale smutna, ale to zdanie brzmi nieźle.

sobota, 25 maja 2013

piątek, 24 maja 2013

Huehuehue

Na cześć największej liczby odwiedzin w miesiącu od czasów sierpnia 2008 małe, ale z przytupem, hip hip, hurra.

czwartek, 23 maja 2013

Fokke

Kurwa, bo co? Gorszy jestem, że mi przysługuje 20 dni urlopu? Bo studiów nie skończyłem? Huje patentowane po prostu i tyle. Ujebać podatnika, huj, kara śmierci.

Pogoda jest brzydka i mi smutno.

wtorek, 21 maja 2013

Sloth

Maga zainstalowała mi budzik-puzzle. Jak się go chce wyłączyć, to trzeba na przykład powtórzyć sekwencję kolorów, albo przepisać jakieś słowo. Nawet nie pamiętam jak to zrobiłem, ale po przebudzeniu był wyłączony.

niedziela, 19 maja 2013

piątek, 17 maja 2013

Lunatic

Słyszę kondensatory piszczące w kserokopiarce, bzyczenie jarzeniówek przemysłowych, ciągły skowyt telewizorów w trybie czuwania i ładowarki, które niczego akurat nie ładują. Czasami znienacka czuję smak pleśni w świeżych produktach i przez cały dzień nie mogę się go pozbyć. Bywa, że woda smakuje mi kurzem, albo, że wszystko jest zbyt kwaśne. Czasami małe, rozgrzane do czerwoności wiertełko 2mm wkręca mi się w jakąś randomową część czaszki od środka, blokując przy tym procesy myślowe. Mam uczulenie na konkretne tony głosu i sposoby artykulacji najzwyklejszych nawet słów. Nie lubię, kiedy ktoś dotyka mnie po głowie, nie wysypiam się na łóżkach mających wgłębienie po środku. Denerwuję się, kiedy ktoś udziela mi odpowiedzi na niezadane pytania, albo oddycha przez usta z zatkanym nosem. Mam szczerą ochotę przypierdolić koleżance z pracy za chroniczne wydawanie dźwięku, polegające na tłoczeniu powietrza do nosa, przy jednoczesnym odcięciu mu przez niego odpływu i nagłe "odetkanie" go, przypominającego w konsekwencji wystrzelenie bąbelka na folii bąbelkowej. Nie lubię, kiedy ktoś nie dba o poprawną wymowę słów i miewam coś na wzór sadystycznej radości z patrzenia na ludzi, którzy oczekują, że świat będzie taki, jak sobie zażyczą, ale okazuje się, że świat ma inne plany. Ciężko znoszę przebywanie w towarzystwie ludzi, którzy nie potrafią powstrzymać się od komentarza na poziomie przeciętnego czytelnika onetu, bądź interii, mam również problemy z tolerowaniem ludzi, którzy powtarzają coś kilka razy. Moim największym strachem nie są pająki ani lęk wysokości, a to, że jestem w matrixie, truman show, albo leżę zećpany relanium i prozaciem na jakimś oddziale dla psychicznie chorych i wszystko wkoło jest wytworem mojej wyobraźni. Nie znoszę litości. Nie lubię ludzi, ale lubię zgromadzenia. Podobają mi sie wieśniackie kawałki, Aleksandra Kwaśniewska i wspieram mentalnie pobieranie plików patrząc na pasek postępu i transfer.

Poza tym mam jeszcze kilka natręctw, które mogą się wydawać niedorzeczne, a mimo to uważam się za normalniejszego od innych. Ponieważ fok ja, dat's y.

środa, 15 maja 2013

Mowy motywacyjne

HiKrush [15|Maj 09:53 ]:kłamiesz! :D
Hiryu [15|Maj 09:53 ]:czemu mialbym klamac?
HiKrush [15|Maj 09:55 ]:są przynajmniej dwa powody http://static.igossip.com/photos_2012/264/sfw-scarlett-johansson-premiere-.jpg
Hiryu [15|Maj 09:56 ]:strona nie pozwala do siebie linkowac ;)
HiKrush [15|Maj 09:57 ]:no cyce no
Hiryu [15|Maj 09:57 ]:nowiem
Hiryu [15|Maj 09:58 ]:ale to mnie srednio przekonuje
Hiryu [15|Maj 09:58 ]:glownie dlatego, ze srednio mi sie ta aktorka podoba
Hiryu [15|Maj 09:58 ]:bo generalnie srednio mi sie slawy podobaja :P
HiKrush [15|Maj 09:58 ]:oj przestań wreszcie, poddaj się instynktom, odrzuć tą pretensjonalną jak seriale o lesbach filozofię i JUST LET IT GO
Hiryu [15|Maj 09:58 ]:b-but my integrity
Hiryu [15|Maj 09:59 ]:nie chce
HiKrush [15|Maj 09:59 ]:integrity jest za bardzo powiązane z virginity
HiKrush [15|Maj 09:59 ]:nie zdobywa się fortec stojąc pod murami i rozważając sens ataku
HiKrush [15|Maj 09:59 ]:i kilku innych rzeczy przy okazji
Hiryu [15|Maj 09:59 ]:ale ja nie naleze do tego elitarnego klubu BD, ktory ma wolne virginity do oddania
HiKrush [15|Maj 10:00 ]:nie o to mi chodzi
HiKrush [15|Maj 10:00 ]:bo generalnie kręci się koło Ciebie co miesiąc nowa dupencja, dając Ci sygnały jasne jak płonąca nafta, że they want the D
HiKrush [15|Maj 10:02 ]:a Ty zwykle, z gracją godną Monthy Pythona, pakujesz się w filozoficzne rozważania na temat powiązań między wciśnięciej numerka 3 na telefonie a występowaniem popędu płciowego u pand wielkich w okresie meiji
HiKrush [15|Maj 10:02 ]:do **ja ciężkiego wacława
HiKrush [15|Maj 10:02 ]:i te dupencje, widząc Twoją dziką aprobatę dla ich zalotów
HiKrush [15|Maj 10:02 ]:wsiadają w pociąg, albo leżą pod ukraińcem
HiKrush [15|Maj 10:02 ]:chociaż Ty byś wolał, żeby leżały pod Tobą
HiKrush [15|Maj 10:03 ]:i przychodzisz później tutaj ze spuszczoną głową i słowami "znowu coś zj**ałem"
HiKrush [15|Maj 10:03 ]:to tak w skrócie
Hiryu [15|Maj 10:04 ]:no jeśli to ludzi denerwuje, to nie będę o tym mówił
HiKrush [15|Maj 10:04 ]:więc ja, w swojej całej sile woli, nie mogę zdzierżyć i Ci mówię, LET GO, facet
HiKrush [15|Maj 10:04 ]:życie jest jedno, więc nak**wiaj
Hiryu [15|Maj 10:05 ]:a poza tym to w każdym przypadku mam wyraźne i logiczne kontrargumenty do sensowności nak**wiania
Hiryu [15|Maj 10:05 ]:przecież nie odpuszczam/dystansuję się, bo nic nie ma sensu
HiKrush [15|Maj 10:05 ]:przez filozofowanie właśnie
HiKrush [15|Maj 10:06 ]:nic nie ma sensu, k**wa
Hiryu [15|Maj 10:06 ]:odpuszczam/dystansuję się, bo przekonujące dowody wskazują, że to lepsza opcja
HiKrush [15|Maj 10:06 ]:to czemu się nie powiesisz od razu, opuszczając zawczasu ten niedorzeczny łez padół?
Hiryu [15|Maj 10:06 ]:bo nak**wianie skończy się inwestycją czasu, z której nic nie wyniknie
HiKrush [15|Maj 10:06 ]:a, samobójstwo też jest bezsensu
Hiryu [15|Maj 10:07 ]:bo lubię żyć i sensowność mojego życia nie jest definiowana tym, czy mam kobietę z którą je dzielę, czy nie
HiKrush [15|Maj 10:07 ]:wszystko jest bez sensu, wejdźmy do beczki, a puchlinę wodną leczmy skokiem na główkę w gnojówkę
Hiryu [15|Maj 10:07 ]:mam deja vu, btw
Hiryu [15|Maj 10:07 ]:no ale patrz
Hiryu [15|Maj 10:07 ]:są różni ludzie
HiKrush [15|Maj 10:07 ]:definiować, argumentować, kontrargumentować, filozofować
Hiryu [15|Maj 10:08 ]:jedni muszą mieć związki, inni nie muszą mieć związków wcale
HiKrush [15|Maj 10:08 ]:strawić życie na procesach myślowych, podczas gdy w pokoju obok laska w samym staniku smaży ryż i chce D
Hiryu [15|Maj 10:09 ]:ale co mi wskazuje na to, że chce mojego D?
Hiryu [15|Maj 10:09 ]:bo to mało kobiet łazi po mieszkaniach w bieliznach?
Hiryu [15|Maj 10:09 ]:a, że ja u siebie siedziałem to łatwo nie zauważyć
Hiryu [15|Maj 10:09 ]:mnie doświadczenie nauczyło, że jeśli sygnał można interpretować na więcej niż jeden sposób
HiKrush [15|Maj 10:10 ]:Hiryu, ja to rozumiem, ale Twoje kulawe próby budowania pozytywnych relacji z różnymi kobietami na przestrzeni ostatnich dwóch lat oraz chroniczne komentarze na temat cycków znajdujących się nieopodal wskazują na przynajmniej podświadomą chęć współżycia (cokolwiek pod tym terminem rozumiesz) z płcią przeciwną, niezależnie od długości takiej relacji
Hiryu [15|Maj 10:10 ]:to interpretowanie na sposób mniej korzystny dla mnie jest z zasady prawidłowe
HiKrush [15|Maj 10:10 ]:tak, tak, Maga robi to samo
Hiryu [15|Maj 10:10 ]:weszła, nie zauważyła moich butów, zrzuciła ciuch, zarzuciła słuchawki, poszła do kuchni
HiKrush [15|Maj 10:10 ]:ze wszystkich interpretacji wybiera tą najgorszą i uznaje za właściwą
Hiryu [15|Maj 10:11 ]:nawet aerials śpiewała
Hiryu [15|Maj 10:11 ]:wybieram, bo zawsze kiedy wybierałem tę korzystniejszą to się nacinałem
HiKrush [15|Maj 10:12 ]:i jak ona Ci mówi "sorasy za cyce na wierzchu", to Ty jej ODRUCHOWO odpowiadasz, gapiąc się na nie bezwstydnie "JEST OKEJ, NIE MUSISZ NIC ZMIENIAĆ!" prostując w górę prawy kciuk
Hiryu [15|Maj 10:12 ]:to wyciągam wniosek, że nie ma sensu opierać działań na niejasnych przesłankach
HiKrush [15|Maj 10:12 ]:no, zgadza się , tak postępuje większość
HiKrush [15|Maj 10:12 ]:korzysta z jasnych sytuacji, odpuszcza niejasne
HiKrush [15|Maj 10:13 ]:a ja Ci mówię: olej z przypadku dane, ewoluuj, TWÓRZ SYTUACJE
HiKrush [15|Maj 10:14 ]:nie zdobywa się fortec uciekając przed nieprzyjacielem
HiKrush [15|Maj 10:14 ]:a to właśnie robisz, uciekasz przed możliwością porażki
HiKrush [15|Maj 10:15 ]:to tak, jakby przed każdym meczem w jakąś grę wyświetlała Ci się opcja PRZEGRASZ, albo WYGRASZ
HiKrush [15|Maj 10:15 ]:i Ty byś grał tylko w te z opcją wygranej
HiKrush [15|Maj 10:15 ]:no nie bez sensu?
HiKrush [15|Maj 10:16 ]:albo jakbyś żył sobie spokojnie, czekając aż Daigo Umehara spotka Cię w metrze, podejdzie, zagada i powie, słuchaj, chcę z Tobą zagrać i przegrać
HiKrush [15|Maj 10:16 ]:to się nie zdarza
HiKrush [15|Maj 10:16 ]:nie ma w życiu takich sytuacji'
HiKrush [15|Maj 10:17 ]:jak chcesz oj**ać Daigo, to najpierw ćwiczysz, później jedziesz na jakiś tur z nim, spotykasz go w drabince i fundujesz spanking
HiKrush [15|Maj 10:17 ]:to jest tworzenie sytuacji, inaczej się nie da
HiKrush [15|Maj 10:18 ]:i to nazywam nak**wianiem
HiKrush [15|Maj 10:18 ]:ale może się mylę, może warto czekać przed telewizorem na wygraną w totka, przede wszystkim w niego nie grając
HiKrush [15|Maj 10:19 ]:bo wtedy nie można przegrać
Tokis_TLT [15|Maj 10:19 ]:ach ten Shoutbox, jak zawsze życiowych mądrości pełen! :)
HiKrush [15|Maj 10:19 ]:Tokis, cicho, tu odchodzą mowy motywacyjne :P
HiKrush [15|Maj 10:21 ]:klocka mi się chce, a nie chce mi się iść
HiKrush [15|Maj 10:21 ]:okrutny los

wtorek, 14 maja 2013

Hare

I ran. I ran until my muscles burned and my veins pumped battery acid. Then I ran some more.
- Narrator, Fight Club 

poniedziałek, 13 maja 2013

No i wiedziałem

Wiedziałem, że ten dzień nie przejdzie tak spokojnie, chyłkiem, niby przechodzień unikający ulicznego starcia kiboli tylko, kurwa, zaliczy gdzieś po drodze cegłówką w czapę i przy okazji mi się dostanie jakiś rykoszet.

Tak, znowu muszę coś robić w pracy, merde!

niedziela, 12 maja 2013

Jes skil

Drajwerem dziś byłem po raz pierwszy w życiu na imprezie. No i graliśmy mecz z młodzianami, najpierw przegonili nas jak armia radziecka niemieckich niedobitków, ale później nawet nam szło. Dziś nic nie boli, śmierć nadejdzie jutro.

czwartek, 9 maja 2013

Imposybuł

Jechałem dzisiaj trzysta kilometrów w samochodzie, który miał w środku dwa decybele mniej niż Turkuć, znaczy Ducato taty Seby. A wiecie ile decybeli w środku ma Turkuć? Wszystkie.

środa, 8 maja 2013

coś jakby nie wiem

Po raz kolejny patrzę wstecz na to, jak wtedy patrzyłem w przód, po raz kolejny robiąc to z perspektywy ciepłej posadki na etacie, gdzie za nic dostaje się tysiąc, a za cokolwiek trochę więcej i tym razem udało mi się złapać część tej idei, w którą wtedy tak bardzo się wierzyło, że to właśnie my zredefiniujemy ludzkie poglądy na tyle tematów, że wprowadzimy jakiegoś rodzaju rewolucję, nieważne na jakim polu ani jakim sposobem, ale to nie było ważne, ważne było to wyobrażenie nas, które mieliśmy w głowach, wyobrażenie tak wyraźne i jasne, że gdyby ktoś w tym momencie przestrzelił nam czaszki, to pewnie zaczęlibyśmy tam żyć, wyobrażenie, w którym jest miejsce wyłącznie na emocje i odbiór, gdzie percepcja pochłania 99% energii produkowanej w organizmie, a ten jeden procent oddajemy płucom, które wciągają dym i kokę, i za nic mamy prawa fizyki oraz inne nieszczególnie interesujące fakty, a całe życie, które musi się toczyć, bo przecież musi, toczy się gdzieś obok i niczego od nas nie chce.

Patrzę przez kraty w oknie biura, bo akurat nikogo nie ma, a ja w zasadzie nie mam nic do roboty, więc patrzę przez kraty biura i mam cichą nadzieję, że ktoś w końcu przerobi ten kawałek tak, że nie będzie tego rapującego gościa, bo to wybitnie burzy koncepcję.


Z innej beczki, mam najbrzydsze zdjęcie do prawa jazdy w historii ludzkości. Wygląda, jakby mi je robili Naziści w Oświęcimiu.

wtorek, 7 maja 2013

A gdyby tak

A gdyby tak, w zamian za to, że co miesiąc państwo zabiera mi prawie pół pieniędzy przeznaczonych na moje wynagrodzenie, co miesiąc mojego bezrobocia wypłacało mi prawie pół średniej krajowej przez cały okres bezrobocia, zamiast jakichś śmiesznych pięciu stówek przez pół roku? Ale by się nagle znalazło miejsc pracy w tym kraju.

poniedziałek, 6 maja 2013

Trawa cytrynowa

Byłem ostatnio u tej ładnej fryzjergi, co mnie fajnie opitoliła i się chciałem opitolić u niej znowu, ale oddała mnie w ręce swojej stażystki, czy kto to był i mnie opitoliła też w sumie nieźle, ale delikatnie za krótko. Ale spoczko, włosy nie duma, odrosną.

W każdym razie Sebe się mnie pyta, czemu nie chodzę się strzyc do Młodszego, skoro on mnie opitoli za darmo, względnie dwa piwka, no i mam bliżej. Z powodu moich poglądów ekonomicznych, mu odrzekłem zgodnie z prawdą. Bo tak mi się wydaje, że w Polaczkowie mamy mocno dwapluszły pogląd na temat tego, jak powinna wyglądać rodzima gospodarka, z dwóch konkretnych powodów. Primo, to robienie wszystkiego samemu. We Włoszech zbierałem jabłka do takich sporych skrzynek na aluminiowych wózeczkach, które to wózeczki się kupowało po chyba 250 ojro per sztuka. Polaczek taki wózek pewnie skonstruowałby sobie sam, ewentualnie pomógłby mu pan Marian za flaszkę i Polaczek byłby dumny podwójnie: raz, że udało mu się tyle zaoszczędzić, a dwa, że ohujował w ten sposób Polaczkowo, bo nie zapłacił VATu i miliona innych podatków. Tyle, że Polaczek sobie zapomina, że poza tym nie dał zarobić jakiemuś sprzedawcy wózków pod skrzynki. I ten sprzedawca nie da zarobić fryzjerce, która nie da zarobić hurtownikowi, który nie da zarobić barmanowi, który nie da zarobić Polaczkowi numer jeden tego kręgu i w ten oto piękny sposób każdy w tym jebanym ciemnogrodzie jest biedny.

No więc w ten sposób tłumacząc Sebie objaśniam mu, że ja daję jakieś tam, całkiem niewielkie zresztą, pieniądze ładnej pani fryzjerdze i ona będzie miała pieniądze na zapłacenie wynajmu i mediów, a to już sporo podatków, które zostaną w mieście. Do tego zarobi sobie dziewczyna, może nawet przychód wygeneruje, a przy odrobinie szczęścia wyda go w podobny sposób jak ja. Tymczasem Młodszy mnie opitoli i za tą dyszkę, co mu dam kupi sobie cztery Żubry na stacji benzynowej Ecco, a to są już dwie instytucje, które wywożą pieniądze zarobione w kraju poza jego granice i my z tego mamy gówno, pensję pracownika najwyżej. I tu wychodzi druga część niezdrowej mentalności Polaczka.

Skoro już Polaczek zrobił sobie ten wózek sam, a pod koniec miesiąca drapie się po głowie nie mogąc dojść do tego, dlaczego nikt nie korzysta z jego usług i dlaczego wszyscy - a przez to on - są tacy biedni, dojdzie do momentu, w którym będzie musiał iść do sklepu, bo mu sie dziecka dro, że głodne. I pójdzie do Biedry, albo Tesco, bo tam jest tanio. I da swoje uciułane - bo o zarobku mowy nie ma - pieniądze kolejnym zagranicznym firmom, żeby mogły je wywieźć do Francji, czy Włoch. Nakupi zagranicznych produktów, bo są tanie, napcha dzieci włoskimi pomidorami, które jechały do tego sklepu kilometrów tysiąc, albo półtorej, bo już mało kto pamięta jak smakuje prawdziwy pomidor i wszyscy będą z siebie tacy, kurwa, dumni, że udało im się zaoszczędzić. Ja jebie, normalnie, jacy, kurwa, spryciarze, do sejmu ich, nobla im.

Piszę to popijając herbatę zieloną z trawą cytrynową, którą kupiłem w Biedrze. Bo kupuję, pewnie. Głównie dlatego, że miałem po drodze, ale też dlatego, że tam jest. Nie będę kłamał, korzystam z usług tych śmierdzących, babilońskich molochów. Bo, kurwa, lubię. Lubię pakować się hormonami z makdonalda i lubię herbatę zieloną z trawą cytrynową. Ale niech mnie huj, jeśli się nie staram i nie raz wolę przepłacić w lokalnym sklepiku, niż kupić pół taniej w sieciówce. I jak w końcu kupię samochód, to będę pamiętał, że Orlen to jedyna polska stacja benzynowa w tym cudzym jak dziwki pizda kraju.

Ale się zrobiło poważnie i ekonomicznie. Za karę wklejam Jamala, którego w tej chwili niekoniecznie lubię, ale kto wie co się jeszcze wydarzy.

niedziela, 5 maja 2013

Tabu

Wczoraj się nawaliłem z leksza, dzięki czemu dzisiejszy kac pozwolił mi na małe rezume życiowe i się okazuje, że wcale nie jestem tak fajnie ugruntowany i poskładany jakbym tego oczekiwał. Dużo się zresztą ostatnio działo, Wiesiek na przykład się rozstał z kobietą, za co dostał prezent nawet, mój mad fotoszop skill pozwolił zrodzić grafikę z trofeum, które odblokował tym czynem. Platyna po prostu.

Graliśmy u Dużego w Tabu, planszówka taka, nie ma opisu na wikipedii, a do sklepu linku nie wkleję, bo mi za to nie płacą. Enyłej, trza naprowadzać drużynę na słowo bez użycia słów bezpośrednio z hasłem związanych. Skillowe gówno, przypomniało mi też bardzo wyrazisty obrazek, którego autora nie znam.


sobota, 4 maja 2013

piątek, 3 maja 2013

Forgetting Sarah Marshall

Tak sobie myślałem i człowiek w życiu nie może nawet liczyć na niedorozwinięty scenariusz z filmu romantycznego. No i na Milę Kunis. Na nią szczególnie nie ma co robić sobie nadziei.

środa, 1 maja 2013

Kapuczino

Zgubilismy się dziś z Wieskiem troche. Wyjechalismy na krótki szlif i gdzieś źle skrecilismy, bo wywialo nas w jakieś wykurwiska, jak to Wiesiek ujął, bo wydupczysko to mało powiedziane. Pozniej zjedlismy pierogi ruskie i powiedzialem Wieskowi mowę motywacyjną numer siedemnaście tysięcy drugi, a ona zadziałała chwilę, ale pozniej zadzwoniła ta fizda i motywacja rozjebala się w drobne hujki. Teraz piję kapuczino i w sumie tak dumie, gdzie jest ten moment, w którym dwie jednakowo nieuksztaltowane jaźnie kształtują się osobno w tak różnych kierunkach pomimo identycznych warunków.

Piszę z telefonu, dlatego mało polskich znaków.