niedziela, 31 marca 2013

Merde!

Marefaker, jak ja nie lubię, kiedy dziewczyna ma ładne zdjęcie profilowe, a na innych okazuje się najwyżej średnia.

Kłamstwo to jest geneza, fundament i wymóg ludzkiej egzystencji.

sobota, 30 marca 2013

Koniec świata

Z utęsknieniem czekając na koniec świata obmyślam scenariusze i jak bym nie liczył, to wychodzi mi na to, że ludzie umrą ze zdziwienia. Większość padnie z nagłego przypływu świadomości, z której wypłynie im myśl, że nie są tacy, za jakich się uważają. Ale przecież jestem ładna.

piątek, 29 marca 2013

Lamb is watching

Święta wyzwalają w polaczkach pierwotne instynkty, szczególnie w markietach. Walka o koszyki, o promocje, o przejście między regałami, bo on pcha wózek, albo ona stoi przy słodyczach i nie przesunie tłustego dupska o pół metra, cycki w rozmiarze boiska do futbolu nie puszczają, jebani jogini, w jednej pozycji piętnaście minut i ogląda opakowanie margaryny w promocji.

Tak, w biedronce byliśmy i nie było gdzie zaparkować, a kolejka samochodów wisiała za nami jak sępy, żebyśmy przypadkiem nie mieli miejsca na zawrócenie. Dobry Jezu, to wszystko na Twoją stypę i zmartwychwstanie.

Ale są też plusy.

czwartek, 28 marca 2013

Tkliwi nihiliści

Tkliwy się jakiś zrobiłem. Jak zabili Winstona i Peggy na ich ślubie, to byłem we własnej osobie wkurwiony, chociaż to tylko wydarzenia z gry. Może w nierealne zdarzenia łatwiej się angażować, bo w każdej chwili można wcisnąć END GAME?

Bajdełej, zapytałem Patryka, czy idzie rozmawiać z księdzem o swoich złych uczynkach, żeby ktoś inny mógł dostać za nie po dupie i zabrzmiało mi to jak z filmu fantasy. Idź, a twa dusza zostanie oczyszczona z brzemienia, zrzuć swą ciemną stronę w otchłań Mordoru i pokonaj Tego, Którego Imienia Nie Można Wymawiać, A Który Mieszka W Tobie, a już nigdy nie zaboli cię blizna. Oddawanie odpowiedzialności za swoje czyny w ręce kapłana za trzy zdrowaśki. Forgive me father, 'cause I have sinned, nie szanowałem ludzi, kłamałem, nie szanowałem ciała swojego i innych, po czym ksiądz cię rozgrzesza, mówi swoim językiem, że spoko, nic się nie stało, już jesteś w porządku i nie musisz do siebie mieć pretensji ani żalu, twoje sumienie zostało wyprane w perwolu z balsamem i możesz sprzedać jako nowe, nieużywane, albo ubrudzić je znowu, czego naturalnie nie omieszkasz zrobić, bo jesteś śmiesznym człowieczkiem i dlatego musisz kupować sobie komfort czystego sumienia i braku odpowiedzialności, bo inaczej zwariowałbyś od tego całego kurestwa, które codziennie popełniasz, bo tak strasznie się boisz, że ktoś w końcu przyjdzie odebrać dług, który zaciągasz złymi uczynkami, bo tak bardzo chcesz uniknąć kary, bo tak bardzo nie chcesz przestać czynić źle, dlatego sprzedajesz duszę w zamian za bezpieczeństwo, dlatego z pełną powagą każesz cierpieć Bożemu synowi za twoje własne grzechy.
Touka Koukan.W liceum pewnie by mnie to bawiło.

środa, 27 marca 2013

Ninja Tune

O ilu rewelacyjnych kawałkach jeszcze zapomnę?

Absolut, napęd nieskończonego nieprawdopodobieństwa, nirvana, czy jak to tam jeszcze nazywają, no więc czy te stany uwzględniają w tej swojej psychicznej wszelkości w nicości również pamięć absolutną? Da się w ogóle pamiętać wszystko na raz? Strasznie mi smutno, ale chyba nie, bo nawet najcenniejsze wspomnienia się, koniec końców, zacierają, umierają i czasami nie pozostają po nich nawet widma, a czasami widma pozostają i jak czasami nie możesz pojąć, jaki ciąg wydarzeń łączy cię z tym człowiekiem, którego właśnie minąłeś (człowieku) na ulicy, ale wiesz, że jakiś ci łączy, że może chodziliście razem do żłobka, albo nawet piliście gorzałę na jakiejś zamierzchłej domówce, to widmo właśnie jest.

Bardziej przerażający jest fakt powstawania takich, czy fakt, że są ludzie, którzy takie martwe byty pamięci za wszelką cenę chcą utrzymać przy życiu, wspomagając się różnymi respiratorami w stylu fejsbuka?

Tego sobie zapomniałem, a te smyczki od pierwszego usłyszenia chciałem mieć na dźwięk sms-a.

wtorek, 26 marca 2013

It is happening again.

Kurwa, nie pojmę. Dlaczego, się pytam, dlaczego mając dostęp do całej siły militarnej, sztuk walki wręcz, gier psychologicznych, zaawansowanego słowozbioru w każdym języku, z którego da się tworzyć zdania złożone i całego tego arsenału technik i narzędzi mogących posłużyć samoobronie, kobiety w ramach działań obronnych (PRZED WYIMAGINOWANYM ATAKIEM) po prostu przestają się odzywać. Nadąsa się i fucy pół dnia, a pytaj, człowieku, huja się dowiesz. Poważnie, weź, kurwa, nóż kuchenny i wpierdol mi go w nogę, WYRAŹ SIĘ JAKOŚ, do huja ciężkiego. Nie, kurwa, obraza i sacrum profanum.

Serdecznie gratuluję wszystkim tym, z którymi potrafię rozmawiać przez telefon dłużej niż trzy minuty w sprawach nie służbowych, bo to jest nie lada wyczyn i śmiało można go porównać do osiągów Usaina Bolta, tyle, że w drugą stronę.

Że co, że ze mną się nie da rozmawiać? Przynajmniej podejmuję próby.

sobota, 23 marca 2013

Dialog

- Piszesz jeszcze?
- Co?
- Gówno. Opowiadanie.
- Które?
- No to, fantasy.
- Nie, już nie.
- Za każdym razem, jak porzucasz robienie czegoś konstruktywnego, Bóg tworzy laskę z małymi cyckami.
- O kurwa.
- No. Twoje przerwane studia były warte pięć takich lasek.
- Twoje też.
- Nie, ja studiowałem kulturoznawstwo.

piątek, 22 marca 2013

Pyrkon

Tytuł tego wpisu nie pochodzi od poznańskiej imprezy kulturalnej, a od tego, że podczas grania u Wieśka pijemy spore ilości kawy zbożowej z mlekiem, a ja tragicznie źle przyjmuję laktozę, chłopaki niewiele lepiej, z czego w konsekwencji powstaje nasza własna, jakże aromatyczna, impreza niekulturalna.

Posłuchajcie sobie dobrej muzyki.

środa, 13 marca 2013

Brillen

Przetarłem gogle ściereczkami z rosmanna flink & sauber brilen pucisze i jakoś mi się zrobiło smutno. Patryk boi się iść do wojska, Dejsowski siedzi w domu i filozofuje, Żaba chce za wszystko piniendzy, a Wiesiek nie wierzy, że może mi wtulić w Tekkena, i tak każdy sobie. Dokąd to wszystko zmierza?

Chyba dawno Ghost Doga nie oglądałem i zapomniałem, o co chodzi.

niedziela, 10 marca 2013

Path of the righteous

Mam jakąś niejasną wizję tego, jak powinna wyglądać droga człowieka przez życie, żeby to życie mogło być godne tej nazwy, wizję narzuconą - naturalnie - przez światopoglądy ludzi poważnych i ważnych (albo i mniej), narzucane mi, wtłaczane w mózg, poprzez rozmaite środki masowego przekazu, szkołę i inne instytucje pośredniczące, służące ludziom potrzebującym jasnych wytycznych na temat tego, jak powinni zachowywać się w konkretnych sytuacjach.

Tak czy inaczej ta niejasna wizja nie za bardzo pokrywa się z moim postępowaniem i codziennie zastanawiam się, czy to dobrze, czy źle (samo zastanawianie się w trybie binarnym jest częścią niejasnej wizji, wiem), niezmiennie dochodząc do wniosku, że dopóki coś nie szkodzi innym i jest w zgodzie z moim sumieniem, to hulaj dusza, piekła nie ma, jak to mawia Sebe.

A się zrobiło poważnie. Za karę wrzucę malunek uroczego landszaftu, so relax.


piątek, 8 marca 2013

Ygh

Przejebałem dziś walkę, której nie powinienem był przejebać i jestem wkurwiony łamane przez poirytowany łamane przez zdołowany.

Coraz gorzej wychodzę z prób charakteru, starzeję się, czy co? Na pocieszenie obejrzę sobie moją walkę z Komandosem.

czwartek, 7 marca 2013

Wszystkie boże dzieci tańczą


"- Mówi się przecież, że nie ma dymu bez ognia.
- Mówi się też, że nie ma twardego kutasa bez ładnej dupy."
Haruki Murakami właśnie streścił mój calutki światopogląd jednym dialogiem.
Btw, skończyłem Kroniki Ptaka Nakręcacza, bardzo ciekawe, chociaż jak dla mnie proporcjonalnie za mało końca w stosunku do środka. Jak w życiu w sumie.

Paproch nadal spoczywa na monitorze.

wtorek, 5 marca 2013

Paproch

Żywność modyfikowana, czy co tam z nią robią, może sprawić, że śmierć musi ponieść nawet 66% mniej kurczaka w konsekwencji uzyskując tę samą ilość "mięsa".

Mam paproch na monitorze i jakoś nie mam serca go zetrzeć.

poniedziałek, 4 marca 2013

Brainless

Oglądamy to całe Walking Dead i co odcinek zadajemy sobie pytanie, dlaczego w sumie to jeszcze oglądamy? Serial jest tak durny, że nawet Daryl ledwie go ratuje, bo co z tego, że to fajnie skrojona postać, skoro to nie tylko o nim serial.

Wchodzimy chyba na jakiś dziwny, sobie tylko znany poziom masochizmu.

niedziela, 3 marca 2013

Soul Steeler

Skąd ci wszyscy ludzie biorą czas na zajmowanie się pierdołami? Ból, depresja i marazm, alkoholizm, ćpanie i hulaszczy żywot (była taka karta w Magii i Mieczu, hulaszczy żywot, trzeba było opuścić trzy kolejki, bo nam bohater zamarudził w knajpie). Skąd na to biorą czas i pieniądze? Ten świat połyka dusze, ale nie jak potwór, czy śmierć, metodycznie wyszukując ofiar. Bardziej jak wieloryb, co to płynie z rozdziawioną japą i  łyka co mu wpłynie. Myślisz, że trening jest trudny? Trudne jest przegrywanie.

Znowu jestem zmęczony, a to dopiero poniedziałek.

Wiesiek mi powiedział, że przypominam mu doktora House'a. Nie wiedziałem, że ogląda.

sobota, 2 marca 2013

Recydywa

Są ludzie podobni do wirusów, którzy nie dość, że nie wnoszą do życia swojego i postronnych nic dobrego, to jeszcze szkodzą, zarażając tym naszym cywilizacyjnym syfilisem. Pytanie nie brzmi: czy jestem za karą śmierci? Pytanie brzmi: czy likwidowanie wirusów to śmierć w pojęciu ludzkim?

piątek, 1 marca 2013

Z szynką, raz!

No i zeżarłem prawie całą chałwę, na noc, kurwa, tyle być głupim.

Czytam Kroniki Ptaka Nakręcacza. Zacząłem Murakamiego poznawać chyba od dupy strony, bo od Norwegian Wood i dlatego to wszystko mi się wydaje takie pojebane, durne imiona i kobiety liżące facetów po znamieniu, no w końcu człowiek po prostu musi sobie pomyśleć "co do huja się dzieje?". Ale fajne, podoba mi się. Byłem głodny fabuły od bardzo dawna i to jest dobra fabuła na taki głód.

Przy okazji zmuszam do czytania Wieśka, wzięliśmy od Sławka po Bukowskim i na razie ja ruszyłem dwa rozdziały, a Wiesiek nic, ale ruszy, bo go zmuszę. No i dobrze.

Kupiłem sobie skórkowe półbuty, takie, co noszą dorośli i poważni ludzie. Na promocji były, takie granatowe mocno, że prawie czarne.

Chciałem wcisnąć Mary Elisabeth McGlynn, ale wygrał Portishead.