niedziela, 17 lutego 2013

Pad mi dogorywa

Pad mi dogorywa, R2 ma straszne luzy i ogólnie już kiepsko z nim przy graniu w Tekę. To niezła DS3 jest, ale żywotność kiepska. Nie stać mnie na nowy, na wyjazd na Bursę też mnie nie stać, życie jest okrutne, a makaron w zupkach winiary podły.

W związku z tym musiałem uruchomić starego pada od PSX'a, ten bez gałek, model od devkita, czarny. Dobry pad, tylko krzyżak muszę poprawić.

Piszę o takich rzeczach ze strachu, bo w całej swojej małej autonomii, którą wytworzyłem sobie przez lata istnienia, w której byłem bezpieczny i nikt nie miał do niej dostępu, zaczęły robić się wyrwy. Tak to chyba działa, nie? Kręcą się koło ciebie, jak wilki zacieśniają krąg, tak oni, niby niedbale i bezinteresownie kręcą się i nagle jeb, ukąsi tu i ówdzie, zabierając w zębach kawałki tego, co tak dumnie wypracowywałem sobie przez tyle czasu i z czym było mi tak dobrze.

wtorek, 12 lutego 2013

E tam

Gdzieś daleko od błysku lukru z pączków istnieje kraina pełna niezrozumienia, gdzie kinematograficzna papka fabularna próbuje się przebić przez tafle lodowatej rzeczywistości i pewnie nawet by jej się to udało, gdyby nie było tak kurewsko zimno w dłonie.


piątek, 8 lutego 2013

Hue

Jak moja dziewczyna przeczytała Fifti Szejd of Grej (całą trylogię) i mówi, że w sumie nic niezwykłego tam nie ma, to mogę w duchu krzyknąć "awwwwwwwwwwww fukin yissssssssss!"?

wtorek, 5 lutego 2013

Faszisti

Pewnego wieczoru, gdy Wiesiek jeszcze pracował na recepcji w hotelu, przyszedł do niego Słowak jakiś, czy Czech, huj go teraz wie, i chciał zadzwonić do Niemiec. Trochę mu pomogliśmy, ale ostatecznie gówno z tego wyszło, w końcu się poddał i z uśmiechem rzekł "jebane faszisti", czy jakoś podobnie. Ale nie o tym. Córkę miał ładną.


niedziela, 27 stycznia 2013

Aj fink ic friki

I found very disturbing fakt, że pan Krzysio z Tik Taka wyglądał jak Gary Oldman w Leonie Zawodowcu. Może zapuszczę wąsa?

sobota, 19 stycznia 2013

Bread and butter

Kurwa, jaki człowiek jest biedny z tym swoim ogólnym niedorozwojem tego miejsca mózgu, w którym zwykle znajduje się jakiś talent, a najgorsze, że to uczucie biedy pogłębia się w miarę przemierzania kolejnych kilobajtów internetu, w którym na każdym rogu czai się jakiś fiut przebrzydły, który umie rysować, robi animacje, gra na pierdolonych skrzypcach, albo, bo ja wiem, śpiewa. Nawet, kurwa, kota nie mam, co by mógł robić jakieś śmieszne gówno do kamery, a ludzie by to gówno lajkowali, wyświetlali milion razy na jutjubie i mógłbym się poczuć doceniony, bo te lajki wszystkie i wyświetlenia to jest przecież dowód uznania mnie również, jako rejestratora wydarzeń przeszłych, skryby swoistego, co telefonem, czy co bym tam miał pod ręką, upamiętnia chwilę zabawną ku uciesze ludu.

Spotkaliśmy się ze Sławkiem i on by bardzo chciał ruszyć wybiórczą, co w zasadzie jest zajebistym pomysłem, każdy potwierdza i ma wizje, ale jakoś nikt się nie może zebrać do zrobienia czegokolwiek. Ale pomysły jakieś są, może coś się poturla, jeśli nie siłą mięśni, to chociaż siłą bezwładu.

Teraz natomiast jest 4:33 i szczerze o tej właśnie godzinie nocy dzisiejszej żałuję, że nie jestem konsumencką kurwą, która zawsze wpierdala więcej niż potrzebuje i zawsze robi zakupy na zapas, bo zeżarłem właśnie dwie ostatnie kromki chleba, które zmuszon byłem posmarować margaryną, bo nic innego nie znalazłem w lodówce.

Na koniec info: laptopa mam, to znaczy będę miał za 50 rat, bo na razie to mam nieoprocentowaną pożyczkę. Tak, czy owak z powyższym w związku pewnie będę tu coś częściej szrajbał.

Kawałek zasłyszany w sądeckim Media Markcie, zakochałem się deczko, więc puszczam go w kółko, aż go najsampierw znudzę w sobie, znienawidzę i zapomnę, żeby móc za pięć lat go usłyszeć i poczuć to znajome mrowienie tu i ówdzie, tak, właśnie po to się puszcza kawałki w kółko. Endżoj.