piątek, 8 marca 2013

Ygh

Przejebałem dziś walkę, której nie powinienem był przejebać i jestem wkurwiony łamane przez poirytowany łamane przez zdołowany.

Coraz gorzej wychodzę z prób charakteru, starzeję się, czy co? Na pocieszenie obejrzę sobie moją walkę z Komandosem.

czwartek, 7 marca 2013

Wszystkie boże dzieci tańczą


"- Mówi się przecież, że nie ma dymu bez ognia.
- Mówi się też, że nie ma twardego kutasa bez ładnej dupy."
Haruki Murakami właśnie streścił mój calutki światopogląd jednym dialogiem.
Btw, skończyłem Kroniki Ptaka Nakręcacza, bardzo ciekawe, chociaż jak dla mnie proporcjonalnie za mało końca w stosunku do środka. Jak w życiu w sumie.

Paproch nadal spoczywa na monitorze.

wtorek, 5 marca 2013

Paproch

Żywność modyfikowana, czy co tam z nią robią, może sprawić, że śmierć musi ponieść nawet 66% mniej kurczaka w konsekwencji uzyskując tę samą ilość "mięsa".

Mam paproch na monitorze i jakoś nie mam serca go zetrzeć.

poniedziałek, 4 marca 2013

Brainless

Oglądamy to całe Walking Dead i co odcinek zadajemy sobie pytanie, dlaczego w sumie to jeszcze oglądamy? Serial jest tak durny, że nawet Daryl ledwie go ratuje, bo co z tego, że to fajnie skrojona postać, skoro to nie tylko o nim serial.

Wchodzimy chyba na jakiś dziwny, sobie tylko znany poziom masochizmu.

niedziela, 3 marca 2013

Soul Steeler

Skąd ci wszyscy ludzie biorą czas na zajmowanie się pierdołami? Ból, depresja i marazm, alkoholizm, ćpanie i hulaszczy żywot (była taka karta w Magii i Mieczu, hulaszczy żywot, trzeba było opuścić trzy kolejki, bo nam bohater zamarudził w knajpie). Skąd na to biorą czas i pieniądze? Ten świat połyka dusze, ale nie jak potwór, czy śmierć, metodycznie wyszukując ofiar. Bardziej jak wieloryb, co to płynie z rozdziawioną japą i  łyka co mu wpłynie. Myślisz, że trening jest trudny? Trudne jest przegrywanie.

Znowu jestem zmęczony, a to dopiero poniedziałek.

Wiesiek mi powiedział, że przypominam mu doktora House'a. Nie wiedziałem, że ogląda.

sobota, 2 marca 2013

Recydywa

Są ludzie podobni do wirusów, którzy nie dość, że nie wnoszą do życia swojego i postronnych nic dobrego, to jeszcze szkodzą, zarażając tym naszym cywilizacyjnym syfilisem. Pytanie nie brzmi: czy jestem za karą śmierci? Pytanie brzmi: czy likwidowanie wirusów to śmierć w pojęciu ludzkim?

piątek, 1 marca 2013

Z szynką, raz!

No i zeżarłem prawie całą chałwę, na noc, kurwa, tyle być głupim.

Czytam Kroniki Ptaka Nakręcacza. Zacząłem Murakamiego poznawać chyba od dupy strony, bo od Norwegian Wood i dlatego to wszystko mi się wydaje takie pojebane, durne imiona i kobiety liżące facetów po znamieniu, no w końcu człowiek po prostu musi sobie pomyśleć "co do huja się dzieje?". Ale fajne, podoba mi się. Byłem głodny fabuły od bardzo dawna i to jest dobra fabuła na taki głód.

Przy okazji zmuszam do czytania Wieśka, wzięliśmy od Sławka po Bukowskim i na razie ja ruszyłem dwa rozdziały, a Wiesiek nic, ale ruszy, bo go zmuszę. No i dobrze.

Kupiłem sobie skórkowe półbuty, takie, co noszą dorośli i poważni ludzie. Na promocji były, takie granatowe mocno, że prawie czarne.

Chciałem wcisnąć Mary Elisabeth McGlynn, ale wygrał Portishead.